Kiedy wychodziłam ze szkoły widziałam , że Tom stoi już przy bramie , miałam nadzieje , że chociaż dziś go już nie zobaczę , ale wyszło jak zawsze czyli nie po mojej myśli . Kiedy zbliżałam się do bramy , myślałam tylko " nie patrz na niego , nie patrz na niego , nie patrz na niego ... " .
- Hej , Suss ! - " cholera ! " - pierwsza myśl , która przyszła mi do głowy . Odwróciłam się niepewnie , a on stał tak blisko , że poczułam zapach jego perfum . Uwielbiałam ten zapach .
- Tak ?
- Może pójdziemy gdzieś się przejść ? No wiesz ... jak kumple - posłał mi uśmiech , a ja już dwieście razy zabiłam go w myślach za to pytanie .
- Jak kumple ... w sumie ... - " nie mała , musisz być silna , nie poddawaj się , nie pokazuj , że może tobą manipulować " - znaczy się , w sumie to nie mogę , bo mam dużo do zrobienia .
- Jak to ? To może odprowadzę cię do domu ?
- Nie dziękuję , znam drogę i podejrzewam , że się nie zgubię . - widziałam to jego zdziwienie i bardzo się z tego ucieszyłam , odwróciłam się , podniosłam głowę niczym dumny paw i ruszyłam przed siebie .
Przez całą drogę do domu myślałam o tym co się wydarzyło ostatnimi czasy , o tym co i jak się zmieniło i o tym czy te zmiany mi się podobają . Postanowiłam zostawić to wszystko co się wydarzyło daleko w tyle i pójść do przodu bez zbędnego bagażu .