sobota, 6 kwietnia 2013

Rozdział IV

- Oszalałaś ?
- Ale z czym ?
- Suss, co to było ?!
- Nic takiego .
- Nic takiego ?! To było nic takiego ? Jakbyś ją przypadkiem szturchnęła , to byś mogła powiedzieć , że to było " nic takiego " , ale to ? To na pewno nie było " nic takiego " . Rozumiem , że możesz być zazdrosna , no ale ... - mówiła jednym tchem Katy .
- Nie , nie jestem zazdrosna . Możemy przypuścić , że to było całkiem przypadkiem , będzie ci lepiej ? I chyba go nie lubiłaś , więc nie wiem o co ci chodzi . Daj spokój i jedz .
- Zaraz ... od kiedy wy
*dzwonek na lekcje *
- Szybko , bo się spóźnimy , a mamy z panią Turner , a wiesz jakie są konsekwencje spóźnień . - powiedziałam tak na prawdę uradowana , że uniknę pytania . Liczyłam na to , że Katy pomyśli , że może to dla mnie nieprzyjemny temat itd , zawsze mnie rozumiała , nawet bez słów .
W drodze do klasy nie było pytań na ten temat . Po 20`stu minutach na lekcji dostałam liścik od Toma : "Wiem , że robiłem źle . Zmieniłem się . Proszę zaufaj mi kochana i wybacz ;* " 
Odpisałam tylko : " Nie potrafię . Nie pisz !!! "
Dostałam odpowiedź , ale nie miałam ochoty jej przeczytać , więc wzięłam kartkę , wstałam i poszłam wyrzucić ją do kosza . Nie wiedziałam co robię , to był odruch , dopiero uświadomiła mi to pani Turner kiedy kazała stanąć mi obok niej . Zaczęły się pytania . Pytania z serii : co chciał powiedzieć nauczyciel zanim się mu przerwało . Oczywiście dostałam uwagę i ocenę niedostateczną za brak wiedzy oraz coś co najbardziej lubi oceniać pani Turner - zadania domowe . Tak zadania , bo dostałam ich 5 .
10 min. przed dzwonkiem przyszła sekretarka i powiedziała , że ja i Tom jesteśmy proszeni do gabinetu dyrektorki . W drodze do gabinetu , powiedziała nam , że chodzi o Victorię .
- Jaką znowu Victorię , do cholery?! - pomyślałam .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz